Droga do Master Data Management
sample image

Droga do Master Data Management

Zarządzanie danymi referencyjnymi (Master Data) jest zagadnieniem, które występowało od zawsze przy tworzeniu i wykorzystywaniu systemów informatycznych wspierających procesy biznesowe.

Spis Treści

Motywacja MDM

Różnego rodzaju „słowniki” i „kartoteki”, czy to produktów, czy to klientów, czy to innych obiektów, były zawsze niezbędne, choć traktowane mocno po macoszemu. Prawdziwą wartość i piękno systemów IT upatrywano w dynamice przetwarzania coraz bardziej złożonych transakcji. A taki na przykład Produkt, będący faktycznym podmiotem owej transakcji bywał sprowadzony do „indeksu” z kilkoma przyszytymi na siłę atrybutami, takimi jak nazwa i nigdy nie wypełniany opis.

Jeżeli spojrzymy na systemy IT sprzed kilkunastu lat (czyli z poprzedniej epoki ☺) to widać jak niewielką wagę przykładano do zapewnienia wysokiej jakości definicji podstawowych obiektów biznesowych. Niewielka liczba dostępnych atrybutów, brak mechanizmów zapewnienia jakości, ogromna liczba duplikatów, to podstawowe i całkowicie powszechne grzechy tamtych czasów. Upowszechnienie się rozwiązań Business Intelligence było jednym z pierwszych momentów, kiedy problem ten zaczął się wyraźnie ujawniać. Przejście z poziomu pojedynczej transakcji na poziom przekrojowej analityki wymagało nowego podejścia do definiowania „słowników”. Ten sam produkt występujący w bazie danych trzykrotnie, nie przeszkadzał specjalnie nikomu, póki był używany tylko jako pozycja na fakturze. Ale w takiej sytuacji już choćby próba wskazania najbardziej rentownych produktów okazywała się wyzwaniem niemalże ponad siły. Z kolei uboga liczba atrybutów zaczęła przeszkadzać dopiero przy próbie bardziej zaawansowanej kategoryzacji na potrzeby raportowe.

BI, jako wstęp do rozważań o MDM

Rozwiązania Business Intelligence, wprowadziły do IT pojęcie „wymiaru”. Już nie „kartoteka klientów” a „wymiar klient” – to brzmiało znacznie poważniej, ale wymagało również większego skupienia na jakości, kompletności, unikalności danych. I w ten sposób pierwszym gronem, w którym zaczęto zastanawiać się nad uporządkowanym zarządzaniem danymi referencyjnymi były zwykle zespoły tworzące hurtownie danych i różnego rodzaju systemy analityczno/raportowe. Cóż jednak z tego, że uporządkujemy Master Data w procesach ETL, jeśli w systemach źródłowych pozostaje stu trzydziestu „Klientów testowych xyz”, co najmniej jeden „Kubuś Puchatek”, oraz produkty z całą kategoryzacją zaszytą wolnym tekstem w 256-znakowej nazwie?

Integracja pokazująca problemy

Problem zaczął się bardzo pogłębiać w momencie kiedy pojawiła się potrzeba współdzielenia danych referencyjnych przez wiele systemów w organizacji. Kiedy jeden proces biznesowy przebiega wskroś wielu rozwiązań informatycznych, musi zostać zapewniona spójność na poziomie obiektów, których proces ten dotyczy. Tylko w jaki sposób? Naturalne wydawało się wskazanie jednego nadrzędnego systemu, który przechowuje referencyjne dane na przykład o klientach. Pojawiły się Nadrzędne Kartoteki Produktów, Customer Information Files, etc. Wybrany system miał przechowywać bazę obiektów referencyjnych (tzw. „golden record”), a wszystkie inne miały w ten czy inny sposób być z nim synchronizowane. Szybko jednak okazało się, że jest to niezwykle trudne. Jednokierunkowe interfejsy, brak zdefiniowanych procesów zarządzania, ograniczenia wydajnościowe, wszystko to powodowało pogłębiający się problem niespójności i niskiej jakości danych. Tym nie mniej przy dużym nakładzie sił i środków, większości organizacji udawało się osiągnąć jako tako zadowalający i stabilny status quo w tym obszarze.

Wymagania e: e-commerce, e-usługi, ...

Ostatecznie jednak nadeszły czasy e-wszystkiego. Informacja przestała być zasobem zamkniętym za ścianami ogniowymi we wnętrzu organizacji. W momencie kiedy trzeba było wyłożyć karty na stół i pokazać klientom i partnerom biznesowym, choćby definicję produktu, który chcemy im sprzedać, pojawiły się zupełnie nowe zasady gry. Na fakturze można jeszcze napisać „Eee PC 1201NL N270/2048/160/XPH/Red”, ale dowolnym systemie e-commerce będziemy potrzebowali szczegółowej definicji, napisanej poprawną polszczyzną, ustrukturalizowaną zgodnie z obowiązującymi standardami, wzbogaconą rozbudowanym zestawem multimediów (zdjęcia, filmy, atesty, instrukcje). Do tego możemy chcieć ten sam produkt opisać nieco inaczej w zależności od docelowej grupy odbiorców (np. inaczej w kanale B2C a inaczej w B2B).

Ponadto możemy chcieć zaoferować produkty, których tak naprawdę wcale nie mamy dzisiaj w ofercie (czyli w żadnej istniejącej kartotece), ale chętnie je dostarczymy jeśli ktoś je od nas zamówi. Produkty takie, pochodzące od naszych partnerów, mogą być liczone w milionach (tak, to prawdziwy przykład, pochodzący z jednego z największych polskich sklepów internetowych) i nikt przytomny nie będzie ich importował do istniejących baz danych, używanych przez nas dzisiaj systemów. Tak więc – jak widać choćby na tym przykładzie – zakres informacji opisujących produkt oraz sam wolumen oferowanych produktów mogą zwiększyć się nagle o rząd albo dwa rzędy wielkości, tylko i wyłącznie z powodu zmiany naszej strategii sprzedaży. A tego żaden nie przystosowany do tego system, taki jak choćby nasze stare dobre ERP, z pewnością nie wytrzyma.

MDM na końcu drogi

I tak oto prześlijmy drogę jaką przeszły lub przechodzą bardzo liczne przedsiębiorstwa. Od nieuporządkowanych i traktowanych po macoszemu kartotek różnych obiektów, poprzez próby porządkowania „wymiarów” na potrzeby Business Intelligence, integrację systemów i procesów poprzez synchronizację repozytoriów, aż w końcu po najpoważniejszy problem skokowego wzrostu wolumetrii danych referencyjnych, oraz stawianych im wymagań jakościowych.

Kiedy klika lat temu Gartner zaczął upowszechniać termin Master Data Management, definiując go jako odrębną kategorię architektoniczną (obok systemów transakcyjnych i analitycznych) wydawało się, że to raczej ciekawostka i wymysł czysto teoretyczny. Szybko jednak okazało się że rozwiązania takie zdobywają oraz silniejszą pozycję na rynku i są coraz poważniej rozważane, a obecnie również faktycznie wdrażane i wykorzystywane, przez najpoważniejszych graczy. Dzisiaj większość dużych vendorów ma w swojej ofercie systemy MDM, a wiele firm skupiło się wyłącznie na dostarczaniu takich rozwiązań. Również pojawiające się (fakt, że niezbyt szybko, zwłaszcza na polskim rynku) nowe wdrożenia, pokazują wysoką użyteczność i opłacalność takich inwestycji.

Tomasz Mierzwa

Author_Tomasz_Mierzwa

Manager, pilot, przyzwoity człowiek. Współwłaściciel i prezes firmy BusinessVision, specjalizującej się w projektowaniu i wdrażaniu zaawansowanych rozwiązań Business Intelligence (www.BusinessVision.pl).

Share |
Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Business Intelligence Portal | BI.PL